RPG Strona Główna RPG
Forum RPG

• FAQ • Szukaj • Użytkownicy • Grupy • Statystyki
• Rejestracja • Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
typy postaci
Autor Wiadomość
William 
Szept bogów


Dołączył: 19 Sie 2004
Posty: 753
Wysłany: 2009-01-12, 15:14   typy postaci

Ostatnia chaotyczna sesja sprawiła, że zacząłem zastanawiać się nad koncpecją postaci jako takiej. Doszedlem do wniosku, ze mozna wyodrebnic kilka typow bohaterow, oraz co wiecej ze czesc z nich jest pozyteczna co najwyzej kiedy sa one npcami a nie pełnoprawnymi bohaterami.

Mam też wrażenie, że jeżeli będziemy mieli drużynę złożoną z różnych typów boahterów z neidopowiedniej proporcji to postanie bałagan, albo będziemy mieli szansę na zakończenie przygody fiaskiem. Więc jak ja to mniej więcej widzę:

1. Postacie full wypas - Tacy bohaterowie sa skarbem druzyny i MG. Sa swietnie odegrani, wszyscy, nie tylko osoba prowadząca ją czują. Co więcej tacy bohaterowie mają swoje własnie, nienarzucone cele do których będą dążyć w czasie sesji. Dodatkowo postacie mimo, że mają silne charaktery są w stanie wpółpracować z innymi graczami. Czasami jest to dość wątpliwa współpraca, ale jednak na dłuższą metę świetnie się sprawdza i nawet jeżeli w końcu zakończy się bałaganem to jesteśmy zadowoleni.

2. Postacie niesprecyzowane - Bohateorwie nijacy, ktorzy sa generalnie wojownikiem itp, spęłnaijące pewien archetyp, niejednokrotnie są kalką tego co dany gracz już przedtem stworzył. Są typowym druzynowym miesem armatnim i mimo, że po kilku sesjach nabieraja charakteru i zblizaja się do typu 1, to jednak jeżeli zginą po drodze nie ma wielkiego płaczu. Do tego postacie takie generalnie nie wykazują raczej inicjatywy i brną z wątkiem sesji.

3. Postacie dziwiące - Najgorszy typ bohatera. Są to postacie wydumane, komiczne, z małą siła przebicia, nie pasujące do konwencji, słabe i bez atutów/ umiejętności, z dużą szansą na smierć (nieptorzebne skreślić, częste kombinacje). Bohaterowie którzy są najgorszym typem, często potrafią nie zrobić nic przez całą przygodę, a potem w ostatniej chwili pokazać się i zrobić cokolwiek. Zdarza się, że przez samą koncepcję mają mały wpływ na scenariusz - głupi chłop, kulawy sprinter, 6 latek itp. Ogólnie coś co ma małe szasne na rozwój, więc kiedy będziemy mieć lśniacego rybcerza, poteżnego maga itp, to nasz sprinter moze przestanie byc kulawy, a podrosniete dziecko ciągle nie porozmawia ze szlachtą i nie kupi piwa w karczmie...

4. Postacie aspołeczne, rozbijacze fabuły, całkowici indywidualiści - Postacie często barwne, ale dobre do mini sesji, lub małych ilości graczy. Nie współpracują z resztą drużny, mają tendencję do działania samemu i tak dalej. Często mają składowe z punktu 3. Problemz takmi postaciami, że potrafią rozbić scenraiusz, pozabijać się w połowie, doprowadzić do sytuacji otwartej wrogości, lub podziału my i wy. Postacie takie dają największą szansę na podzielenie drużyny co czasami doprowadza do dużych strat w ludziach...



To taki luźny podział, ale zmierzam do tego, że postacie nie będące 1 lub chociaż 2 są na dłuższą metę nudne, skazane na porażkę, lub czasami nawet psujące całą zabawę. Więc jako początek mam nadzieję owocnej dyskusji - jak to widzicie, oraz ew jak zbliżyć się do punktu 1!
_________________
Bo u nas w Rottenpile to nawet lekarz zdrowego wpędzi do grobu....

"Obetnij mu nogi!! Przydadzą sie do stołu!!"

"W leprozorium to jest jak u kucharza- flaki to nasza specjalność"

Wieki, wieki, wieki mijają, ludzie rodzą sie i umierają- elfowe przysłowie

Toudi, prawda, że wygladam wspaniale?
 
     
Saper 
Szept bogów


Wiek: 28
Dołączył: 30 Wrz 2004
Posty: 764
Wysłany: 2009-01-12, 19:28   

rozumiem że punkt 3 odnosi się do mojego niewyrośniętego nekromanty ;)

Mówisz o nieodpowiednich proporcjach, rozumiem że masz jakąś złota myśl w postaci idealna drużyna powinna się składać z...?

O tyle ciekawe że wymaga narzucenia czegoś graczom, a z założenia nasz system miał ominąć ramy tak dalekim łukiem jak się da.

A największy problem jest taki że odbiór jest czysto subiektywny, ponieważ każdy gracz który opracuje w miarę swoją postać, tj ma pomysł i będzie się starał jego stronę dążyć, stwierdzi że ta postać jest pkt 1, a jeśli nie, to wina MG bo świat temu rycerzowi odebrał lśniącą zbroję i ideały a magowi różdżkę i amulet...
_________________
de gustibus non disputandum est
 
 
     
Margo 
Bajarz


Wiek: 26
Dołączyła: 21 Paź 2005
Posty: 490
Skąd: z bagna
Wysłany: 2009-01-12, 21:09   

Jeżeli chodzi o mnie, to sama muszę przyznać, że ostatnio byłam dziwiącym graczem, ale... Moim zdaniem ostatnich kilka sesji było zdecydowanie nieprzychylnych dla kobiet w drużynie.. Mam na myśli otoczenie, przebieg sesji, warunki, etc... Biorąc pod uwagę powyższe nasuwa się tutaj kilka ciekawych jak dla moich (kobiecych) postaci zakończeń, cokolwiek bym zrobiła / próbowała zrobić... Albo moja postać zostanie zgwałcona a potem zabita.. Albo trafi do niewoli, później ją zgwałcą i zabiją.. Albo od razu ją zabiją przy jakiejkolwiek próbie zrobienia czegokolwiek... Może mam mylne wrażenie, ale ostatnie sesje rozgrywane były głównie pod męski skład drużyny... Z całym szacunkiem dla obu MG.. Sesje były bardzo ciekawe, ale... To tylko moje skromne zdanie... Nie zaprzeczam, że ostatnio kiepsko mi wszystko wychodziło (właściwie to była totalna porażka), ale szczerze powiedziawaszy nie miałam żadnej motywacji, wiedząc, że i tak będe mieć przesrane :wink: Pozdrawiam serdecznie :smile:
_________________
"out flew the web and floated wide, the mirror cracked from side to side."
 
 
     
Kedaar 
Szaman Tej Wioski


Dołączył: 12 Sie 2004
Posty: 1545
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-01-13, 23:27   

Niestety, wszystko się sprowadza do tego, że MG jest centralną postacią - jeśli on nie da rady, wówczas zepsutą zabawę mają wszyscy, jerśli gracz nie da rady, wówczas problem ma zazyczaj on, oraz czasem MG.

niezaleznie od podzialu prezentowanego przez Kube, istnieje coś takiego jak wyczucie. Czasem można grać postacią, która może i czegos by nie zrobiła, bądź nie współpracowała z kimś, natomiast widać, że fabuła stoi w miejscu - według mnie wówczas warto nagiąć nieco odgrywanie postaci.

Według mnie, tak naprawdę to nie jest podział ze względnu na rodzaje postaci tylko graczy...
_________________
Divide Et Impera
I am so dark I' cant see my self
The Liver Of Kotombo
PPSTLB
http://www.instalacje-grabowski.pl
 
 
     
William 
Szept bogów


Dołączył: 19 Sie 2004
Posty: 753
Wysłany: 2009-01-16, 15:40   

Ja się nie zgodzę, albo chociaż nie do końca... Rozumiem, że MG ma swoją robotę do odwalenia, ale zauważmy, że czasami sesja nabiera życia dzięki fajnym bohaterom - sprawia to ich odegranie, sesjowa dynamika, cele i dążenia...


Rycerz odarty ze zbroi i mag bez amuletu mają pewien sens, bo mogą dążyć do dozyskania tego, przeobrazić się w stylu upadły rycerz itp. Ale to są postacie w miarę senswone i ogarnięte. Spójrzmy na inną przykładową postać:

Dajmy na to, że gram ogrodnikiem, najlepiej niziołkim bo to taka profesja i mam idee, ze zrobię ogród pełen specjalnych magicznych roślin i do tego zostanę alchemikiem. Mówię o tym MG, zgadzamy się ze to fajny potencjał itp. Ale nagle okazuje się, że kiedy dojdzie do wielu sesjowych sytuacji jesteśmy mocno w plecy - walka, jakaś szlachta, mocno miejskie środowisko stanowią już pewien problem.

A teraz co gorsza, zakładamy ze MG jest ogarnięty i wychodzi naprzeciw potrzeb gracza i daje mu czas i wolną rękę i dochodzimy do styuacji, że targujemy się o nasionka itp, robi się ekscytująco... Idąc dalej mamy ogródek z Niziołkowa i w połowie sesji wracamy tam podlać grządki i pielić chwasty... Jeszcze dalej, wyobraźmy sobie, że dojdzie do styacji ze coś pojdzie nei tak i nasz ogródek zostanie stratowany przez konnych, spalony przez maga, albo po porstu na rzucie 100 zwiednie... Spora częśc graczy się prawdopodobnie obrazi...

Inaczej, przykład elfiego dziecka - jezeli zrobie dziecko ktore za 60 lat ciągle będzie dzieckiem, to jego mozliwości z realiach sesji niewiele wzrosną. Do tego tworzy się nam jeszcze jeden paradoks - zdobywając PD na rowni z reszta druzny nasz elf bedzie mial 8 w wieku lat dajmy na to 61-65....

Mógłbym wymieniać takei przykłady bez końca. Chodzi mi o to, że sytuacja wymaga pewnego wyczucia i nie można zwalać winy tylko na MG bo gracze też mogą w dużym stopniu kreować otaczającą ich rzeczywiścotść. przykład?

Jestem z jakiegoś miasta i akurat tam gramy. To mówię drużynie - chodźmy do Dżinowej - to jedyna karczma w Alszterburgu którą napędza dżin - podóznik z ideailanu. Usłyszawszy to MG podchwytuje i mówi idziecie tam i widzicie... Prosty przykład, a moze akurat sie okaze, ze inny gracz potrzebuje czegoś od magicznej istoty i nagle zaczyna się wątek poboczny który może długo trwać.

Analogicznie ta sytuacja wyglada inaczej, jezeli nasz heros chce napchać miche i sakwę... On chociaż pójdzie gdzie bądź, ale wracając, jeżeli jest on szanującym zieleń samotnym, cierpliwym niziołkowym ogrodnikiem z zasadami...
_________________
Bo u nas w Rottenpile to nawet lekarz zdrowego wpędzi do grobu....

"Obetnij mu nogi!! Przydadzą sie do stołu!!"

"W leprozorium to jest jak u kucharza- flaki to nasza specjalność"

Wieki, wieki, wieki mijają, ludzie rodzą sie i umierają- elfowe przysłowie

Toudi, prawda, że wygladam wspaniale?
 
     
Saper 
Szept bogów


Wiek: 28
Dołączył: 30 Wrz 2004
Posty: 764
Wysłany: 2009-01-16, 18:30   

Co elfów to ogóle jest paradoks bo przy ich tempie dorastania to już w ogóle porażka. Nigdy nie rozumiałem dlaczego elf mający 120 lat jest tak samo doświadczony przez życie jak 16 letni chłopak, ale to bajka.

Co do twojego dżinowa Kubo to już bardzo dawno nie spotkałem się z tym że postacie naprawdę realizują swoje założenia. Chyba że są to: być super silny ,albo super bogaty albo super potężny.

Zawsze nalegaliście żeby robić magów naukowców, a zastanawiacie się czemu tak naprawdę jest niewielu takich co to potrafią? Bo dla większości kojarzy się to z wieżą i świętym spokojem. w większości nasze sesje to mg coś wymyślił, nawet fajnego i wplata w to graczy. Taki ciąg trwa zazwyczaj ze dwie trzy sesje i tyle. Postacie są w niego wciągani na siłę , czasami wręcz tekstem - wymyśl sobie co robisz w "...". A nie powiem już o nieszczęsnych kobietach, które naprawdę próbują nie zginąć na sesjach tylko jakoś im nie idzie. Z resztą widzę u nich mój syndrom, najpierw grały pacyfistkami, potem już wojowniczkami bo pacyfistki za szybko umierały, jak wojowniczki też nie przeżywały to teraz mamy dwie ogrynki... Łiii One same nie walczyły za dużo (chyba że o czymś nie wiem) to i skąd mają wiedzieć co jest w tej walce logiczne?

Ja robię dziwne postacie, bo mam wizje, którymi zagram jedną lub dwie sesje i chowam do segregatora. Jakbym wiedział że mogę dojść do tego do czego planuję to z chęcią będę się na spokojnie rozwijał.

A co do niszczenia "TEGO CZEGOŚ" postaci to owszem większość graczy się obrazi. Dlaczego? Bo musiała walczyć o to u kilku MG i wreszcie udało jej się osiągnąć jakąś namiastkę celu to inny MG zrobi sesję która ma być gdzieś daleko i żeby odciągnąć go od "ogródka" stratuje go. To samo dotyczy warsztatu, wozu, tego jednego ukochanego konia itp. Ja rozumiem że nie wszystko musi w życiu układać się po naszemu ale jak po dwudziestu sesjach zaczynasz od początku, to może wkurzyć. Ponadto
_________________
de gustibus non disputandum est
 
 
     
William 
Szept bogów


Dołączył: 19 Sie 2004
Posty: 753
Wysłany: 2009-01-16, 19:08   

Off top - elfy są niedoświadczone po 120 latach bo sa beztroskie i spędzają czas na sztuce, zabawie i ogólnym rozprężeniu. To jak spytanie czemu 20latek nieczęsto jest w czymś mistrzem, przecież miał conajmniej 10 lat na naukę...

Używając przykładu ogródka - nie gramy np w simsy przez co niektóre rzeczy nie mieszczą się w schemacie. Dalej jeżeli chodzi o rzeczy w stylu strata ukochanego wozu, wierzchowca, a idąc dalej broni, przedmiotow itp, to się po prostu zdarza i nie należy oczekiwać od MG że będzie na siłę naginał, żeby było inaczej. Ale kruchość celów graczy takze bywa różna - jeżeli ktoś ma aspirację mieć miasto, ma dużo większą szansę na to, że będzie ono stało niż przysłowiowy ogórdek który może zniszczyć dowolne zagrożenie. Idąc dalej, jezeli ansz ogrodnik zadaje się z drużyna prawdziwych poszukiwaczy przygod to siłą rzeczy będzie musiał się szwędać po świecie, walczyć i tak dalej. Tak po prostu już jest na naszych sesjach. Dlatego uważam, że robienie postaci która ma inne założenia jest podstawowym błędem koncepcyjnym.

Jeżeli chodzi o skoki postaci typu pacyfista - ogryn, albo wietrzniak - obsydianin, to wydaje mi się, że nei tędy droga. BO prawda ejst taka, że jezeli gracz jest bierny, niekreatywny i nie tworzy czegoś do czego przywiązuje się reszta grających/ MG to te postacie mają o wiele większą szansę na zgon. Po prostu sa jak statyści wokół głównych bohaterów. Nie mówię, ze tak powinno być, ale widzieliśmy już ten mechanizm wielokrotnie. Dlatego właśnie cały czas uważam, że to jaka jest postać, a nie jakie ma cyferki i zasady na karcie robi różnicę.

Jeżeli chodzi o wizję postaci i chowanie jej do segregatora to już prywatna preferencja. Z reguły nie da się tego przeskoczyć, że nasi boahterowie szwędają sie po świecie, ale z moich obserwacji wynika, że w większości przypadków ich historia jest jednak spójna i nieczesto mamy historię z cyklu i nagle jesteś w teprii... Rozwijanie postaci wymaga czasu i cierpliwości, zwłaszcza w systemie typu DG, bo wiadomo AD czy KC są łatwiejsze. A to, że nasz bohater potrafi wszystko stracić? Cóż wtedy trzeba walczyć dalej...
_________________
Bo u nas w Rottenpile to nawet lekarz zdrowego wpędzi do grobu....

"Obetnij mu nogi!! Przydadzą sie do stołu!!"

"W leprozorium to jest jak u kucharza- flaki to nasza specjalność"

Wieki, wieki, wieki mijają, ludzie rodzą sie i umierają- elfowe przysłowie

Toudi, prawda, że wygladam wspaniale?
 
     
icek_pedzacy_wicher 
Szept bogów

Wiek: 28
Dołączył: 18 Sie 2004
Posty: 847
Wysłany: 2009-01-16, 20:59   

i wlasnie oto chodzi korek i radek to jest to co ja osobiscie od ilus lat powtarzam i nikt tego nie slucha.
dla was gracz man sie dopasowac do was i do tego jak wy prowadzicie i jak wedlug was jest dobrze. olewaac przytym to jakie zalozenia ma gracz codo postaci jej celow i jak ja widzi jej rozwuj itd itp. bo zamiast usiasc z graczem na 5 minut prze dsesyjka pogadac z nim kim chce grac i jakie ma cele (nie mowie ze to sie nie zdarza wogule. ale naprawde rzadko radek co jakis czas przypomina otym ale i tak sporadycznie) a kiedy juz takie cos sie stanie to zauwaz ze sesja wychodzi duzo ciekawsza i sympatyczniejsza.
pamietacie doline zonental??
przed kampania radek okreslil granice w jakich maja byc postacie kazdego gracza "przesluchal" i wiedzial kto kim gra i powiem szczerze misie wtedy gralo cudownie. wiadomo ze byly ruzne zgrzyty bo nagle ktos wpada niezapowiedziany i ma postac nie z tej bajki ale ogul cyklu byl cudowny mojm skromnym zdaniem
mam nadzieje ze to co sie zapowiada na jutro bedzie tak samo bo radek znowu chce historie postaci i td

a wracajac do tematu
korek zapominasz jeszcze otym ze sa w srod nas osoby ktore z jednej strony nie czuja logiki walki bo nie umieja walczyc bo nie czuja tego czy cos innego
a z droogiej strony nie umieja przekrzykiwac 6 doroslych facetow i tyle
ja wiem ze przy 8 graczach mg ma przerabane i malo go obchodzi cokolwiek ale nie zawsze jest tyle osob przeciez a kobiety od zawsze ginely i gina na sesjach hurtowo...


codo stracenia majatku i ogrodu
korek to naprawde wredne kiedy do czegos dazys iles lat proobujesz cos z tym zrobic i wrescie jak ci sie udaje tego golema dorobic to on nagle bierze i przechodzi na inna strone... po prostu chamskie i tyle :roll:
tak rozumiem mistrz babral paluszki w tym itd ale badzmy szczerzy tak naprawde wnerwiajace jest to ze nawet nie mialem szansy na obrone przedtym i jakakolwiek naprawe tego. a wszystko dlatego ze mg mial taka fajna wizje...
spoko ale daj szanse graczowi obronic sie i gwarantuje ze bedzie duzo zabawnjej jak ten kurduplasty niziolek bedzie bronil swojego ogrodu uzbrojony w widly przed chorda zielonoskorych...
_________________
jak ludzie moga byc tak mroczni i zli zeby uzywac az tyle rozowego koloru??
 
     
Kedaar 
Szaman Tej Wioski


Dołączył: 12 Sie 2004
Posty: 1545
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-01-16, 21:42   

W zasadzie, to ja to widze gdzieś pomiędzy tym co mowi Korek, a tym co mówi Saper i Icek.

Jak dla mnie postać możę być niziołkiem ogrodnikiem, mając jednocześnie duży potencjał i wiele działając na sesjach - to zależy bardziej od gracza niż od postaci.

Ważne jest za to, czy Mg "rozumie" koncepcje postaci. Bo jesli nie, nawet jeśli jest to spowodowane subiektywnym odczuciem tegoż Mg, to postać się nie nadaje do grania - od początku będzie epowodować jakiś konflikt, ew. ignorancje.

Dla postaci tego typu Mg nie bardzo chce się wysilać.

Czasem udaje sie zrobić tak, że jesli wszystkie postacie są wbrew koncepcji Mg, wówczas bawią się albo tylko gracze, albo tylko Mg - coś takiego chyba mielismy kiedyś z korkiem grając Dante i Williama u Sapera.

To co jest naprawde ważne według mnie, to to, że jeśli ktoś decyduje sie na elfie dziecko, nekromantyczną wiewiórke lub smoka ludożerce, to prowadzenie takiej postaci elastycznie i z głową. Co przez to rozumiem? Gracz musi wyszcuwać intencje Mg i mu pomagać, czasem anwet nieco naginając odgrywanie postaci. Jednocześnie sam musi się pilnować, aby dziwactwo postaci nie zdominowało całej sesji i nie absorbowało zbytnio uwagi Mg kosztem innych graczy, nie wstzrzymywało akcji itd ( długie targowanie się o nasionka itp).

To że kobiety giną... Według mnie Korek idealnie zdiagnozował problem - jeśli ktoś jest cichy, raczej bierny, to jest tłem. Wiec jak jest sieka, to jest troche jak z npc- prędzej zginie taka postać, niż ta ciągnąca całą fabułe. A że trudno sie przekrzyczeć - może warto, aby sami gracze też zwrócili na to uwagę i nie zagłuszali tak barodzo innych.
_________________
Divide Et Impera
I am so dark I' cant see my self
The Liver Of Kotombo
PPSTLB
http://www.instalacje-grabowski.pl
 
 
     
Margo 
Bajarz


Wiek: 26
Dołączyła: 21 Paź 2005
Posty: 490
Skąd: z bagna
Wysłany: 2009-01-16, 22:33   

Po prostu trzeba znaleść złoty środek i pójść na kompromisy.. Zarówno MG jak i gracze powinni tak jak wspomniał Radek być elastyczni i wtedy nie będzie źle..

A co to większej śmiertelności kobiet... hmm faktem jest, że w niektórych momentach wykazywałam bierność i faktem jest, że czasami nic nie robiłam, ale sytuacja mnie do tego po prostu zmuszała... Nie chcę samej siebie bronić, jednakże po pierwsze nie znam się tak jak Wy Panowie na broniach, walce, etc a do tej pory wszelkie moje zapytania o cokolwiek zostawały zbywane albo wytłumaczane w sposób nie do końca zrozumiały przeze mnie (wyjątek Radka i Sapera, którzy chociaż trochę starali się przybliżyć mi niektóre rzeczy i zobrazować, co mi dużo pomogło) ... Tak więc lepiej nic nie robić, niż robić coś, co z reguły kończy się śmiercią z powodu nieznajomości niektórych spraw, albo częsciowej znajomości... Po drugie jakoś nigdy nie wychodziło mi odgrywanie postaci stricte walczących, ale u Was na sejach postaci nie walczące nie mają szans.. Co taka np. astrolog ma zrobić w momecie kiedy szarżuje na nią demon albo ogryn? Schować się za drzewem i liczyć gwiazdy? Starałam się dopasować do MG i robić postaci pod Wasze sesje, z jak widać marnym skutkiem... Nie uważam się też do końca za zupełnie bierną osobę (przykład zielonozębnej Kiary - od samego początku wyszło jak wyszło, tak więc na kolejnych sesjach utrzymywałam jej wizerunek jaki sama wykreowałam.. i zrobiła wtedy wiele głupich rzeczy, wnerwiając przy tym MG, którzy nie do końca chyba zrozumieli, że to głupie zachowanie miało jak już wyżej wspomniałam takie być i wynikało z pierwszego błędu... i nie było już odwrotu)...

Jeżeli chodzi o zagłuszanie, etc.. Ja mogę zacząć, ale podejrzewam że nie znieślibyście tego, więc cierpliwie czekam na swoja kolej, a że czasami a nawet bardzo często MG o mnie zapomina, pomimo że sam na początku coś ustala, to już inna sprawa... Tak, tak moi Panowie.. Skoro jest ustalone coś i nagle w połowie sesji ustalenia szlag trafia i zapomina się o graczach (szkoda mi tak naprawdę gardła i nerwów zeby się wydzierać "teraz ja! ja! moja kolej!", bo to nie o to chodzi ), to chyba coś tu jest nie halo..

Tak więc pójdźmy wszyscy na ustępstwa, bo inaczej się wspólnie powybijamy... :wink:

Pozdrawiam
_________________
"out flew the web and floated wide, the mirror cracked from side to side."
 
 
     
William 
Szept bogów


Dołączył: 19 Sie 2004
Posty: 753
Wysłany: 2009-01-17, 12:36   

Ok, bo widzę, że poszło już w zarzuty i konkrente sytuacje... Jezlei chodzi o golema to byl zrobiony zpomoca demonologa i nie powiedziala o tym jakas postac margoooooo...

Jezeli chodzi o postacie typu astrolog itp, oczywiscie ze bywa trudno jak szarzuje ogryn, ale czesto da sie sprawic, ze nie dojdzie do tej sytuacji. Oczywiscie wracamy wtedy do punktu, ze niektore ostacie nie graja z sytuacja - jestem chirugrgiem nie idea tam bo jest niebezpiczenie... Ile lepiej wyjdzie - jestem chirurgiem polowym, ide tam bo taki fach, po drodze jeszcze komus **bne, wynosząc ofiarę A na plecach, potem jeszzce wroce po typa B...

Śmiertelność? Z perspektywy MG wydaje mi się, że z reguły mam raczej niewielką, a jeżeli już do czegoś dochodzi to prawie zawsze są gracze między sobą. Jednocześnie jeżeli mam waznego bohatera którego strata obnizy miodność calej gry to ma on o wiele wieksze szanse niż postać - statysta.

Logika walki? Może i trudny temat, ale jezeli siedzisz w RPGach ileś lat to tych walk powinno się mieć za pasem dziesiątki, a może nawet setki. MG nie może nadrabiać braku zdecydowania gracza w walce... Nie walczysz? Nie rob wojownika, albo wymysl cos co pozwoli walki uniknac, albo maguj, albo cokolwiek... A jezlei sesje opieraja się zawsze na walce to zmień strategię, drużynę, pogadaj z graczami, MG, zrób inny typ drużyny...

I kończąc, nieczęsto zdarza sie nam nadmiar graczy i wtedy jest ciezko, ba z takich sesji udało sie dosłownei kilka... Ale w takich sytuacjach to gracze muszą się względnie uporządkować a nie MG, bo jego procesor jest i tak przeciążony.
_________________
Bo u nas w Rottenpile to nawet lekarz zdrowego wpędzi do grobu....

"Obetnij mu nogi!! Przydadzą sie do stołu!!"

"W leprozorium to jest jak u kucharza- flaki to nasza specjalność"

Wieki, wieki, wieki mijają, ludzie rodzą sie i umierają- elfowe przysłowie

Toudi, prawda, że wygladam wspaniale?
 
     
Margo 
Bajarz


Wiek: 26
Dołączyła: 21 Paź 2005
Posty: 490
Skąd: z bagna
Wysłany: 2009-01-17, 13:00   

William napisał/a:
Logika walki? Może i trudny temat, ale jezeli siedzisz w RPGach ileś lat to tych walk powinno się mieć za pasem dziesiątki, a może nawet setki. MG nie może nadrabiać braku zdecydowania gracza w walce... Nie walczysz? Nie rob wojownika, albo wymysl cos co pozwoli walki uniknac, albo maguj, albo cokolwiek... A jezlei sesje opieraja się zawsze na walce to zmień strategię, drużynę, pogadaj z graczami, MG, zrób inny typ drużyny...



Otóż napisałam powyżej, że nigdy nie przepadałam za postaciami walczącymi a co za tym idzie - nie grałam nimi, tak więc na walce znam się tak jak kot na szydełkowaniu..
Pogadać z graczami - oki, myślę, że nie będzie większego problemu.. Pogadać z MG - ha ha niezły dowcip.. i tak zrobi to, co jemu się podoba :razz:

Nic nikomu nie zarzucam, bo każdy ma prawo prowadzić i grać na swój własny sposób i przede wszystkim nie chce się z nikim wykłócać o cokolwiek, bo mnie to nie bawi...Sesje tak naprawdę nie były złe (mało tego były ciekawe)... Skoro mam możliwość, to wyrażam moje skromne zdanie na ten temat...

Pozdrawiam
_________________
"out flew the web and floated wide, the mirror cracked from side to side."
 
 
     
William 
Szept bogów


Dołączył: 19 Sie 2004
Posty: 753
Wysłany: 2009-01-18, 19:17   

Cytat:
Pogadać z MG - ha ha niezły dowcip.. i tak zrobi to, co jemu się podoba


Cóż być może tu właśnie tkwi problem. Nasie MG chociaż starają się być komuniaktywni. Mam jednak wrażenie, że na dłuższą to gracze wychodzą źle na takim podejściu...
_________________
Bo u nas w Rottenpile to nawet lekarz zdrowego wpędzi do grobu....

"Obetnij mu nogi!! Przydadzą sie do stołu!!"

"W leprozorium to jest jak u kucharza- flaki to nasza specjalność"

Wieki, wieki, wieki mijają, ludzie rodzą sie i umierają- elfowe przysłowie

Toudi, prawda, że wygladam wspaniale?
 
     
Margo 
Bajarz


Wiek: 26
Dołączyła: 21 Paź 2005
Posty: 490
Skąd: z bagna
Wysłany: 2009-01-18, 21:58   

Zależy też z którym MG :razz: i zależy też od obustronnego podejścia... Czasami się to udaje :wink: Trzeba jednak przyznać, że jesteście bardzo wyrozumiałymi i pomysłowymi MG :wink: Pozdrawiam
_________________
"out flew the web and floated wide, the mirror cracked from side to side."
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template GreyBlue v 0.2 created by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne
Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 11