W dziale L5k jest wiele dywagacji na temat tego systemu a raczej jego minusów i dlaczego jest nielubiany. Spora liczba graczy narzeka na to, iż w systemie jest ścisły podział rodzin i klanów, a co za tym idzie narzucony jest kodeks zachowania itp.
Owszem jest to w jakiś sposób ograniczenie działań, zachowań i czynów gracza i jestem w stanie zrozumieć fakt, że to przeszkadza. Jednak jest na to sposób i to całkiem ciekawy.
RONIN- Jakby nie patrzeć jest uwzględniony w podręczniku i przez wielu może być pomijany z faktu, że nie posiada technik walk jak samurai, a tym samym wydaje się to klasa niewarta uwagi.
NIC BARDZIEJ MYLNEGO!!
Gdy moja przygoda z L5K ( a dla ścisłości napisze że nie jest to jedyny system w jaki gram więc nie jestem fanatykiem który widzi tylko tego rpg'a) zaczęła się właśnie od ronina. Nie przepadam gdy ktoś mi rozkazuje i zmusza do wykonywania jakiś czynności z którymi się nie zgadzam, a życie samuraja jest związane z posłuszeństwem i wykonywaniem rozkazów. Więc klasa ronina przypasowała mi od razu. Wielu może powiedzieć " OK spoko nie ma rozkazów, jesteś wolnym człowiekiem itp , ale co z walką i technikami?? Przecież w starciu ronin vs samurai od razu wiadomo na kogo stawiać", i tu jest błąd. Wszystko zależy od MG. Owszem na początku ronin startuje bez technik a jego ekwipunek jest, co się oszukiwać MARNY, lecz czy właśnie to nie jest w tym najlepsze?? Czy kreowanie swojego ronina od ZERA i zdobywanie przedmiotów przez wysiłek lub szczęście nie jest tu tym SMACZKIEM? Możemy dostać wszystko od razu, mieć lśniącą zbroję, piękny miecz i białego konia..... ale czy rzeczy nabyte poprzez ciężką prace (kombinowanie gracza) i wykonywanie zadań nie cieszą bardziej?? MNIE A I OWSZEM bo wiem że do wszystkiego doszedłem sam i nikomu nie muszę za to dziękować!!
Wspomniałem o braku technik bojowych , i że ten problem może rozwiązać MG wraz z graczami, a wystarczy tylko ustalić jedną rzecz. Rokugan w mniejszym lub większym stopniu odzwierciedla Japonię za czasów samurajów, a czy wtedy nie było szkół w której np. za opłatą Sensei uczył technik walki i posługiwania się wszelkimi broniami? Byli również wędrowni nauczyciele itp itd.
Więc warto się zastanowić nad ideą grania "Człowiekiem Fali" bo gdy nie pasuje ci wykonywanie rozkazów i ograniczenia "wolności" jest to klasa dla ciebie!! A reszta spraw to tylko spokojne ustalenia z MG......
Tylko taka mała poprawka, ronin to też samuraj, tyle, że bezpański.
Klanowi podlegaja powaznym ograniczeniom, to fakt. Taki system, taki świat i taki jego urok. Przy dobrym MG nie odczuwa się tego jako ograniczenie tylko jako klimat gry.
Tu jest ogromna rola dla MG. Nie każdy umie poprowadzić Legende. Sam grałem z kilkoma MG i z tego 2 to naprawdę potrafi. Ja sam chociaż prowadziłem niejeden system to jednak nie czuje się na siłach prowadzić L5K, mimo, że troche już grałem w Legende i bardzo duzo prowadziłem w inne systemy.
Wracajac do samego ronina, to gra taka postacią wbrew pozorom nie jest łatwa. Szmaragdowe Cesarstwo jest dośc silnie zbiurokratyzowane, a wojny między klanami powodują liczne środki ostrożności. Uzbrojeni podróżni (tacy jak ronin) mogą być niemiło witani, szykanowani itp. Majątek ronina (chocby miecz) mozę przyciagac wszelkich zbójów, którzy z obawy nie tknęliby samuraja klanowego, ale za obrabowanie czy zabicie przybłedy nikt ich tak bardzo ścigać nie będzie.
Gra roninem nie pozwala uwolnic się od wszystkich ograniczeń. Mówisz o walce, ale co ze zwykłym podrózowaniem? Samuraj klanowy, mając oparcie w dyplomacji i prestizu swojego klanu może uzyskac zgodę na podrózowainie po ziemiach innego klanu, lub nawet na wejście na salony. Za to uzbrojony włóczega moze być szybko uznany za szpiega, rozbójnika lub morderce (jesli ktoś kogoś zabił w okolicy), a słowo takiego bezpanskiego psa nie liczy sie na tyle by mógł się obronić. Nikt tez się za nim nie wstawi, nikt go nie pomści.
Sama walka o której wspominasz to nie problem. Ronin klanowy moze przeciez posiadać technike z jakiejś szkoły. tymczasem prawdziwy ronin może mieć bardzo wysokie współczynniki odpowiedzialne za walkę. Nie przejmując sie ograniczeniami szkoły czy oświeceniem wymuszajacym zrównowazony rozwój duchowy, intelektualny i fizyczny, ronin może zainwestować po prostu w zręczność, refleks i siłę.
Wiek: 26 Dołączyła: 08 Kwi 2010 Posty: 279 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-04-08, 11:33
Wydaje mi się, że pomijasz pewien istotny aspekt gry roninem, którego jednak winien pilnować MG. Ronin jest 'wolny', owszem, ale jednocześnie nie przysługuje mu wiele praw i przywilejów. Nie ma rodziny na którą może liczyć w razie problemów, a jego słowo zawsze będzie się cenione niżej, niż słowo samuraja. Nieważne, że ten samuraj ma rozpadające się kimono na grzbiecie, a cały jego majątek to daisho. Jego słowo będzie z zasady wyżej cenione, to jemu będzie się dawało wiarę. Ronini są po prostu niżej w hierarchii Niebiańskiego Porządku.
Ronin - jak wspomniał Hauer gościnnie, nie ma wsparcia rodziny, musi sam zarabiać na siebie (co jest niegodne!), może mieć problemy z papierami podróżnymi.
Sensei może wcale się nie zgodzić na naukę (bo mu np. kasa niepotrzebna, a uczenie włóczęgi będzie ujmą dla szkoły). Albo ma taki kaprys.
Każda historia ronina powinna być dokładnie przemyślana i przedyskutowana z MG, bo jest to postać która stawia wiele wyzwań przed graczem. Ronin stoi na z góry straconej pozycji. Jest odrobinę jak Skorpion - przydatny, ale obchodzi się go jak pies jeża. Ja na przykład by zagrać roninem umówiłam się z innym graczem, że będę jego wynajętym yojimbo i będę ewentualnie odwalać za drużynę tę 'niegodną samuraja' cześć roboty.
_________________ 'Siłą kobiet są słabostki mężczyzn...'
Owa "wolność" człowieka fali jest trochę (albo i nawet bardzo) iluzoryczna. Owszem, nie ma bezpośredniego pana, którego rozkazy musi wykonywać, ale... żyje po prostu w klasowym społeczeństwie i znajduje się po tej stronie barykady, która utraciła większość praw.
Brutalna prawda Rokuganu jest taka sama, jak wszędzie indziej. Ronin też musi jeść, ubrać się albo zapłacić myto. Nie może sobie pozwolić na zachowania w stylu samurajów (no dobra, w teorii może, ale wiąże się to z ryzykiem, że pan tutejszych ziem dowie się, że jakiś obwieś wymusza darmowe jedzenie w gospodzie - może mu się to nie spodobać).
Zostaje więc rabunek, dzikopolowe rozbijanie się po gościńcu albo najęcie się jako yojimbo, żołnierz lub inne tego typu "wojskowe" rzemiosło. I gdzie tu wolność?
Owszem, z drugiej strony może pójść gdzie ma ochotę i możliwość zachowania się w nieprzystojny sposób nie sprowadzając na rodzinę hańby. Spora część reguł społecznych spływa po nim jak deszcz po szybie. W tym wymiarze można powiedzieć, że ronin jest prawdziwie wolny.
Autor tematu i pozostali Użytkownicy wspominali o nauce technik. Pozwolę się tutaj nie zgodzić. W czystej teorii, niezależnie od pieniędzy żaden szanujący się sensei nie nauczy jakiegoś przygodnego ronina techniki, z której słynie, i którą szczyci się jego szkoła. Nie ma mowy i kropka. Pomijając względy czysto społeczne, nie wyobrażam sobie jakby to miało wyglądać fabularnie. Ronin spędza u sensei parę chwil i... jajko niespodzianka? Nauczył się techniki, którą inni samurajowie szkolą od dziecka? Dlatego jeszcze raz nie. Ronin nie powinien uczyć się technik klanowych. Ze względu na szacunek do tych właśnie technik i dla samego ronina (wyjątkiem mogą być tutaj oczywiście klany mniejsze, które sporą część swoich samurajów rekrutują z "rynku wtórnego" ).
Oczywiście wszystkie te moje dywagacje dobry MG może obrócić przeciw mnie (i tego bym się po nim spodziewał ).
Dobra, wymagająca historia ronina próbującego odkupić winy, dostać się w szeregi mniejszego klanu, przetrwać czy walczyć w jakimś ważnym celu? Bardzo proszę, ale musi być to coś niepowtarzalnego, a nie odcinek z Mody na sukces.
Wiek: 26 Dołączyła: 08 Kwi 2010 Posty: 279 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-05-02, 11:46
Zgodzę sie w zakresie technik -żaden sensei będący wciąż w klanie nie zgodzi się na naukę, bo są to pilnie strzeżone sekrety klanów.
Zadam za to dwa inne pytania: ale co z roninami klanowymi? Znają podstawy technik (zazwyczaj I rangę). Co dalej z nimi? Zatrzymują się na tym etapie i dalej nic?
Czy możliwe jest napotkanie sensei którzy odeszli ze swoich dojo i chcą nauczać za pieniądze?
_________________ 'Siłą kobiet są słabostki mężczyzn...'
W czystej teorii jest to możliwe, ale znalezienie takowego to już może być materiał na kilka przygód.
Pamiętajmy jednak, że ronin klanowy to człowiek, który zawiódł, sprowadził hańbę na siebie lub klan. Co by go ciągnęło do nauki technik klanowych? Miejsce, z którego on sam odszedł lub go wyrzucono?
Tak więc w teorii... tak, technika z którą skończył swą bytność w klanie powinna być raczej ostatnią.
Wg mnie ronin ma być roninem, a nie roninem, którego nie obowiązują pewne reguły społeczne, ale jednocześnie może czerpać z najwartościowszych technik dostępnych dla samurajów.
Wiek: 26 Dołączyła: 08 Kwi 2010 Posty: 279 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-05-02, 12:01
Racja - tutaj dochodzą względy fabularne. Łatwo zauważyć, że wiele osób gra właśnie takim roninem: samurajem, którego nie obowiązują honor i kodeks. A przynajmniej tak sobie ronina wyobraża, co jest błędem w stosunku do założeń systemu.
Więc skoro w rzeczywistości ronin wolny nie jest, to jak nim grać, by miało to sens?
_________________ 'Siłą kobiet są słabostki mężczyzn...'
Wiek: 30 Dołączył: 28 Kwi 2010 Posty: 9 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-05-02, 21:49
Sana napisał/a:
Więc skoro w rzeczywistości ronin wolny nie jest, to jak nim grać, by miało to sens?
IMO na kilka sposobów:
- ronin, który pragnie odzyskać honor i zostać przyjętym do Klanu (niekoniecznie swojego oryginalnego)
- ronin, którego napędza jakiś cel przewodni, n.p.: zemsta (Ginawa z opowiadań z podstawki jeśli dobrze pamiętam jego historię)
- ronin, który żyje sobie z dnia na dzień jak bohater "Yojimbo" Kurosawy
- ronin, który jest bandytą - w zasadzie to tylko w bardzo specyficznej kronice/sesji ponieważ jest to wbrew założeniom gry.
Oczywiście każda z tych postaci potrzebuje osobnego powodu by trzymać się z samurajami klanowymi lub kroniki tylko dla roninów.
po pierwwsze polecam zapoznać się z dodatkiem 'droga wilka'. jest on właśnie skierowany do tych którzy chcieliby grać ludźmi fali, szczególnie w okresie wojen klanów. okazuje sie, że są rodziny, bractwa i bandy roninów którzy posiadają swoje specyficzne techniki, które być może nie dorównują nawet tym które posiadają pomniejsze klany... no ale jakieś są
pozycja ronina w cesarstwie a tym samym w niebiańskim porządku jest niższa niż samuraja z małego klanu, a ciut wyższa niż rzemieślnika (u którego dość często służy ), no ale to już wspomniano wcześniej. granie bez pana nie powinno być czymś łatwym - trzeba zapracować na każdy element wyposażenia, a katana czy pancerz to naprawdę nie są tanie przedmioty. by było jeszcze trudniej to takowe mogą posiadać tylko członkowie kasty samurajów więc nie dostanie takiego cacka od byle karczmarza któremu uratował córkę, a nawet własne życie. taki karczmarz by przypłacił gardłem posiadanie takich przedmiotów - nie raz i nie dwa wybuchały chłopskie rewolty
by dostąpić ZASZCZYTU pobierania nauk w klanowym dojo, by poznać którąś rangę techniki danego klanu trzeba sie zasłużyć czymś porównywalnym z uratowaniem głowy którejś z głównych rodzin klanu lub jego bezpośredniego (i bardzo kochanego ) krewnego...
nie będę robił wykładów, od zbyt dawna nie przeglądałem książek
ogólnie, gra roninem jest oraniem kamienistego ugoru jeśli taki nie ma patrona który będzie za niego ręczył przy każdej okazji
_________________ "Kot nie przyjdzie na zawołanie...
On odbierze wiadomość
i skontaktuje się w wolnej chwili."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach